Co we włosach piszczy?

O moich włosach nie pisałam chyba ze sto lat, ogólnie mało tu piszę a o włosach to już w ogóle. Dlaczego?
Pewnie dlatego, że nie mam na nie czasu... Nie mam czasu zrobić z nimi nic, dosłownie nic. Myję je raz w tygodniu byle czym, co tylko złapię w ręce. Oleju też nie widziały chyba z pół roku. Jak one na to reagują? Chyba niezbyt dobrze, bo.. wypadają, są przesuszone i ogólnie obraz nędzy i rozpaczy, ale ja postanowiłam to zmienić! ;-)

Na początek obecny stan mojego włosia: 


Tak nie mam makijażu, tak mam głupią minę, tak zmieniłam nieco kolor włosów..
No i właśnie w tej zmianie koloru tkwi sedno sprawy. Kocham rudości, czułam się w nich świetnie, naprawdę! Jednak po pierwsze nie do końca pasowało to do mojej urody, po drugie cholernie ciężki w utrzymaniu jest ten kolor, trzeba farbować prawie co miesiąc bo inaczej tragizm ostateczny. Na tym farbowaniu moje włosy też ucierpiały, dlatego..
Moim postanowieniem noworocznym jest wrócić do naturalek, ale żeby nie było tak kolorowo to za punkt honorowy obrałam sobie doprowadzenie moich włosów do koloru choć trochę do naturalnego zbliżony, rudy to jednak taka cholera, że jak się już go nosi to trzeba go nosić do końca życia.
Po dwóch farbowaniach farbami na poziomie 8.0, moje włosy wyglądają tak jak wyżej.

Teraz już sama nie wiem czy mam farbować dalej czy po prostu zostawić je w spokoju i niech sobie rosną.

Może Wy mi pomożecie? ;-)

Aktualizacja włosowa, czerwiec 2014.

Ostatni czwartek miesiąca to nic innego jak idealny dzień na podsumowanie włosowych poczynań. ;-) moje włosy przyzwyczaiły się już do cięcia więc jestem z nich coraz bardziej zadowolona. No ale po kolei :-)


Kosmetyki do włosów kupione w tym miesiącu: W tym miesiącu przybyła mi cudowna rzecz, mianowicie krem do loków Bootsa, nie wymienię go na żaden inny, jest BOSKI <3 no i kupiłam litrowego Kallosa mlecznego i farbę do włosów, bo odrosty zaczęły mnie pożerać ;-D
Najczęściej używany olej: Oj tutaj się muszę się przyznać, że w tym miesiącu odpuściłam olejowanie, w sumie może nakładałam olej trzy lub cztery razy. ;-( i w sumie za każdym razem inny.
Najczęściej używany szampon: Tutaj też różnie. Trochę Facelle, trochę babydream, ale jednak przeważały szampony Green Pharmacy.
Najczęściej używana d/s: Mleczny koktajl z Cosmofarmy o którym muszę w końcu napisać, bo jest bardzo fajny ;-)
Najczęściej używana b/s: W związku z tym, że używałam kremu do loków to już d/s nie używałam. Więc żadna.
Przyrost: Zaledwie dwa centymetry, zwolniły coś ostatnio... ;-(
Długość włosów: w najdłuższym miejscu włosy mają długość około 48cm
Grubość kucyka: 10cm, nie wiem czy to cieniowanie czy wypadanie (którego w sumie nie zauważyłam), ale uciekł mi centymetr z kucyka ;-(

No i najnowsze zdjęcie, wczorajsze po fabowaniu ;-) jak widać wciąż jestem ruda! No i jeszcze chwilkę pobędę, bo jako ruda czuję się tak dobrze! Jednak stan moich włosów jest chyba ważniejszy i postanowię wrócić do naturalnego, choć coraz częściej w głowie huczy mi myśl o hennie, bo na myśl o rozstaniu z rudością robi mi się smutno ;-(
Nie wiem czy to włosy przyzwyczajają się do cięcia, czy krem Bootsowy odwala taką robotę, ale naprawdę ostatnio jestem zachwycona tym jak wyglądają (pomijam wczorajsze połamańce, zawsze po farbowaniu mam trochę suszy). Zakochuję się w moich włosach od nowa a one pokazują mi jak bardzo się z tego cieszą.
Mam nadzieję, że lipcowa aktualizacja będzie nieco bogatsza, bo w tym miesiącu trochę odpuściłam. ;-)

A jak Wasze włosy w czerwcu? 

Aktualizacja włosowa, maj 2014.

Do końca maja zostało zaledwie dwa dni, więc najwyższa pora na aktualizację. Spodobała Wam się tamta, krótka i treściwa forma więc przy niej pozostaniemy.
W tym miesiącu trochę z włosami kombinowałam, póki co koloryzację odstawiłam na bok, bo jeszcze jej nie wymagały, ale poszalałam z cięciem, ale o tym już za chwilę ;-)


Kosmetyki do włosów kupione w tym (już zeszłym) miesiącu: Musze się pochwalić (tak, pochwalić, bo staram się nie kupować a zużywać), że w tym miesiącu nie przybył mi ani jeden kosmetyk do włosów! ;-) mam jeszcze spore zapasy szamponów, odżywek, masek i z tych zasobów korzystam. 
Najczęściej używany olej: W tym miesiącu miejsce mojego ukochanego oleju sezamowego zajął olej z orzechów arachidowych. Co prawda nie podbija mi tak skrętu jak olej sezamowy, ale włosy są po nim dociążone, nawilżone i błyszczące.
Najczęściej używany szampon: Tu też zmiana, bo tym razem najczęściej używałam babydream, moje włosy zaczynają się z nim lubić i już się tak nie plączą.
Najczęściej używana d/s: Tutaj trochę pół na pół, bo używałam zarówno Garniera AiK jak i balsamu Ms Potter's z aloesem i jedwabiem. Ten drugi coraz fajniej działa na moje włosy.
Najczęściej używana b/s: Joanna wrzos i mięta 
Przyrost: W tym miesiącu przyrost trochę osłabł, bo urosły około 3cm, odrost mam na 2,4cm, ale farbowałam włosy 3 tygodnie temu, więc doliczyłam sobie te kilka milimetrów :-P
Długość włosów: w najdłuższym miejscu włosy mają długość około 46cm
Grubość kucyka: 11cm 


W poniedziałek wybrałam się do fryzjera. Chciałam nieco podciąć to co najbardziej zniszczone (poszło ok 4-5cm) no i zrobić cięcie warstwowe, chciałam żeby skręt mi się trochę podniósł. Cięcie samo w sobie nie było złe, oprócz tego, że zamiast U pani obcięła mnie w bardzo mocne V. Pomijam już to, że włosy wyglądały jak siano (patrz zdjęcie po lewej), z powodu okropnych błędów przy stylizacji. Następnego dnia zrobiłam włosy po swojemu i to co zobaczyłam doprowadziło mnie niemal do łez, z włosów, które były gęste, niesamowite objętościowo zostały mi smętnie wiszące firanki i w dodatku ten brzydki ogon (patrz zdjęcie po prawej). ;-(


Z racji tego, że nie mogłam na ten ogon patrzeć moja Pani fotograf po prostu go ciachnęła, by włosy bardziej przypominały U (patrz zdjęcie po prawej). Tył nadal nie do końca mi się podoba, wydają się bardzo cienkie, smętne i liche, co prawda skręt jest wyżej, ale nie jest to coś czego oczekiwałam.
Zachwycona jestem natomiast tym jak układają się z przodu. Bez cięcia warstwowego nie było szans by skręt był tak wysoko i co najważniejsze by trzymał się tak długo. Po godzinie-dwóch od mycia miałam okropny wyprost, to zdjęcie wyżej robione jest po pięciu godzinach od mycia i włosy w takim stanie utrzymują się do dziś. ;-)
Na całe szczęście z tyłu się nie widzę, więc jakoś muszę przeżyć to jak wyglądają, przód natomiast mnie zachwyca ;-)

A jak Wasze włosy w tym miesiącu? Jakiś progres? 

Kwietniowa aktualizacja włosowa.

Cześć.
Dzisiaj z racji tego, że pierwszy dzień miesiąca czas podsumować włosowe poczynania z kwietnia. Nieco zmienię formę podsumowań i zostanę przy niej chyba na dłużej. :-)


Mniej więcej macie jak wyglądały moje włosy, pierwsze zdjęcie jest tuż po koloryzacji a im dalej w las tym może i lepiej wyglądały, ale jednocześnie mniej rudego zostawało. Tak się wypłukuje. No cóż, tak to już z tym rudym jest! Jutro albo w sobotę znów zafarbuję więc będą tak cudownie intensywne jak na pierwszych zdjęciach.
Moje nowe motto: Spieszmy się kochać rudy, tak szybko odchodzi. :D

No i przechodzimy do podsumowania: 

Kosmetyki do włosów kupione w tym (już zeszłym) miesiącu: tylko i wyłącznie szampon przeciwłupieżowy Green Pharmacy no i farba do włosów
Ulubiony olej: niezmiennie sezamowy, pisałam o nim tutaj klik klik
Ulubiony szampon: Facelle
Ulubiona odżywka d/s: Garnier avokado i masło karite, pisałam o niej tu klik klik
Ulubiona odżywka b/s: Joanna len i rumianek
Przyrost: jestem bardzo zadowolona, bo przyrost w tym miesiącu wyniósł aż 3,5cm! Dodam, ze bez żadnych wspomagaczy.
Długość włosów: w najdłuższym miejscu włosy mają długość około 47cm

W kwietniu walczyłam głównie o to by włosy wróciły do formy sprzed rozjaśniania, muszę powiedzieć, że po części się udało. Włosy są miękkie, lepiej się kręcą, widać, ze są w dużo lepszej formie, na dowód tego wczoraj zrobiłam im dzień z pielęgnacją niemalże minimalną. Użyłam tylko szamponu, odżywki d/s i odżywki b/s. Bez suszarki, bez stylizatorów. Zostawiłam je same sobie.
Jak wyglądały? 


Tak, muszę Was trochę postraszyć! 

Skręt zdecydowanie lepszy, wiadomo że nie będzie tak efektowny jak z suszarką i żelem, ale jednak jestem zadowolona, bo to całkowicie naturalny skręt. 

A jak Wasze włosowe postępy w kwietniu? Chwalcie się, podsyłajcie linki do notek :-) bardzo chętnie Was poczytam.

Pozdrawiam cieplutko i życzę udanego długiego weekendu! 

PS Jak podoba Wam się taka forma podsumowania? 

Jak zostałam ruda, czyli wiosenne, włosowe porządki.

Cześć Kochani!
Słońce świeci, piękna pogoda, ciepło aż miło! Wiosna, po prostu wiosna... A skoro wiosna to postanowiłam wziąć się za porządki, te włosowe porządki. Od jakiegoś czasu marzył mi się rudy, w zeszłym roku próbowałam ściągać kolor dekoloryzatorem i w ten sposób do tego wymarzonego rudego dojść, jednak nie bardzo mi wyszło o czym możecie przeczytać tutaj.

W tym roku postanowiłam zrobić podejście drugie, jak się okazało skuteczniejsze. Nie chciałam męczyć moich włosów samym rozjaśniaczem więc postawiłam na kąpiel rozjaśniającą, która w moim przypadku składała się za pierwszym i drugim razem z: rozjaśniacza Joanny do pasemek i balejażu+maska Biovax 3 oleje + szampon Garnier, avokado i masło karite, natomiast w przypadku trzeciego razu, rozjaśniacz Joanna do całych włosów + maska aloesowa Natur Vital. 
Rozjaśnianie miałam robione trzy dni pod rząd, zaczynając od wtorku. Na zdjęciu zobaczyć można jak mniej więcej wyglądał efekt rozjaśniania, pierwsze zdjęcie kolor wyjściowy.



Jak widać rozjaśnienie znaczne.Włosy są niemalże proste na zdjęciach po rozjaśnianiu, ponieważ suszyłam je na prosto, na szczotce by dobrze widzieć kolor. 
Jeśli chodzi o kondycję włosów po rozjaśnianiu to jest bardzo dobrze, końcówki, którym się najbardziej dostało poszły do ścięcia mimo wszystko, oprócz tego włosy są jedynie przesuszone i nic więcej im nie dolega. 


Farba na jaką postawiłam to L'oreal Preference, Pure Paprika. Kolor typowo rudy, mocny, intensywny, cudowny. Ciągle zerkałam na opakowanie myśląc kiedy nadejdzie ten piękny dzień i ujrzę taki kolor na swojej zakręconej czuprynie.

Farba sama w sobie jest bardzo dobra i co najważniejsze bardzo wydajna, dwa opakowanie idealnie pokryły całe moje dość długie i bardzo gęste włosy. Farba nie pachnie zbyt intensywnie, przez co nie jest drażniąca.
Zaraz po nałożeniu zaczęłam moje włosie obserwować, zobaczyłam że odrosty robią się... neonowo-pomarańczowe, spoglądałam na resztę i miałam wrażenie, że nic się nie dzieje. Byłam tak zdenerwowana, że pieniądze, czas i kondycja moich włosów poszła się kochać, że nie mogłam usiedzieć na miejscu. Farbę od momentu nakładania trzymałam na włosach 35 minut. Nareszcie nadszedł ten moment i poszłam włosy umyć, zobaczyłam rudy brąz... Już zaczęłam się denerwować, ale postanowiłam dać im szansę. Domyłam, nałożyłam odżywkę bez spłukiwania, żelu, wrzuciłam je do dyfuzora i zaczęłam suszyć, aż się denerwowałam co to będzie jak je z niego wyjmę, ku mojemu zdziwieniu ujrzałam to...


Przepiękny, przecudowny, przeintensywny, przerudy.. rudy! Moja siostra ochrzciła mnie marchewką i nawet zrobiła im zdjęcie z tyłu.


Widać, że są przesuszone, ale to się da naprawić. Po fryzjerze mam podcięte końcówki, całe włosy obcięte są w U i wycieniowane, dzięki czemu lepiej się kręcą i są odbite od głowy.
Jestem przeszczęśliwa patrząc na efekt! Czuję się pewnie, kobieco i  w ogóle nie mogę się na siebie napatrzeć, mam nadzieję, że ten kolor zostanie ze mną na długo.

A Wam jak się podobam w takiej fryzurze?

Pozdrawiam! 

Spóźniona lutowa aktualizacja włosowa.

Witajcie moi Kochani!
Od ostatniej aktualizacji minęło trochę czasu, bo pisałam ją końcem stycznia więc czas nadrobić. Ogólnie miałam plan napisać tę notkę ostatniego dnia miesiąca, ale wtedy akurat mój blog był w przebudowie, później pisałam o innych rzeczach i w efekcie notka pojawia się dzisiaj. Podobno lepiej późno niż wcale.

Jak ostatnio na pierwszy rzut idą nowości kosmetyczne, czyli co tam takiego przez ten miesiąc się trafiło. Mam nadzieję, że w przyszłym miesiącu nie będę miała tutaj co dopisać, bo chcę się nieco ograniczyć z zakupami, ale zobaczymy.

OLEJOWANIE 


Przytrafił mi się olej arachidowy. Nie będę kłamać, decydującą rzeczą przy zakupie była piękna butelka. Użyłam raz i było fajnie, muszę przyznać, że pachnie cudownie! Jak ciasto orzechowe. Jeśli chodzi o działanie to nie do końca wiem, nie spuszył mnie a to ważne. 

MYCIE 

Dwa szampony Green Pharmacy, o tym z żeń-szeniem pisałam niedawno o tutaj. Rumiankowy jest bardzo fajny, co prawda dopiero dwa razy go użyłam ale wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie.

ODŻYWIANIE

Do spłukiwania mam Pottersa z jedwamien i aloesem. Pachnie prześlicznie, bardzo fajnie zmiękcza włosy. Bardzo przyjemne są w dotyku. Więcej powiem jak jeszcze potestuję.


A bez spłukiwania malutka kolekcja Joasiek. Ustawione w kolejności chronologicznej. Pierwsza przytrafiła mi się z makiem i bawełną, później z zieloną herbatą i pokrzywą a najnowsza jest z lnem i rumiankiem, muszę przyznać, że niebieska wersja chyba najbardziej przypadła mi do gustu. 

Co do stylizacji to raz zdarzyło mi się zrobić żel lniany, choć bardziej była to woda lniana ale muszę przyznać, że po nałożeniu jej włosy nabrały blasku i takiej witalności. Musze spróbować powtórzyć. 

A jak się mają moje włosy? 

Kilka zdjęć będzie, znów każde innej wielkości i z innej parafii, więc przepraszam bardzo. 

03.02

Piękne wtedy wyszły muszę przyznać. Skręt wysoko, objętość, bez przyklapu. 

13.02
Coś im nie przypasowało, bo skręt nijaki i puchu trochę.

18.02

Przód ładnie wyszedł.

Tył już mniej a to dlatego, że suszyłam je w dyfuzorze podzielone na pół a nie całość i dlatego się tak nierówno pokręciły.

25.02

Nawet jakiś krzywy warkocz się trafił. 

26.02

Muszę Was trochę postraszyć swoją twarzą. 


Po użyciu żelu lnianego. bardzo ładnie błyszczą, może trochę wyprostu jest, ale nie bardzo.

Jak wyglądała moja pielęgnacja? 

Staram się olejować przed każdym myciem, czasami zdarza mi się na całą noc, zauważyłam, że świetnie sprawdza się u mnie olejowanie na odżywkę. Moim ulubionym olejem nadal jest olej sezamowy.
Nie susze z ciepłym nawiewem, zawsze spłukuję włosy zimną wodą. Nie ploppinguję dłużej niż dziesięć minut. 
Przy każdym myciu przez kilka minut wykonuję delikatny masaż głowy, włosy są zdecydowanie bardziej odbite. Używam odżywek bez spłukiwania dzięki czemu włosy są cały czas delikatnie zabezpieczone.
Jestem dumna, bo nie mam ani jednej rozdwojonej końcówki! Niestety trochę zaczęły wypadać, znów muszę się wyposażyć w Vitapil.
Musze wybrać sobie pasemko kontrolne do pomiaru, bo chciałabym mniej więcej kontrolować przyrost. Pojawiło się mnóstwo baby hair!

W tym miesiącu planuję włosy wycieniować i wyhennować. Chce wyrównać kolor i nieco zbliżyć się do rudości. Trzymajcie kciuki.

A jak miały się Wasze włosy w zeszłym miesiącu?

Pozdrawiam! 

Styczniowa aktualizacja włosowa!


Witajcie moi mili!
Podobno mało włosów na moim blogu, pewnie macie rację, ale jakoś nie bardzo mogę się przemóc żeby o nich napisać. Dlaczego? Bo wiem, że zajmie mi to dużo czasu, bo wiem, że notka będzie długa i wiem, że mało kto lubi długie notki więc pewnie nie będzie Wam się chciało mnie czytać a tego bym nie chciała!
Dzisiaj może będzie może nieco więcej zdjęć niż mojego przynudzania więc zapraszam!

Zaczniemy od kosmetycznych nowości do włosów.

OLEJE/OLEJKI



Duża butelka to olej krokoszowy, używam go na długość włosów, około 2cm od skóry głowy. Dlaczego? A dlatego, że opóźnia on porost włosów. Póki co sama nie wiem czy się polubiliśmy. Nałożyłam go raz na kilka godzin (w sumie nie było źle) i raz na całą noc i miałam niezły puch. Mam jednak nadzieję, że to inne czynniki a nie ten olej, bo szkoda by było.

Małe butelki to olejki łopianowe z Green Pharmacy. Póki co używałam tylko różowego (widać po buteleczce), jest on ze skrzypem polnym. Używałam go na skórę głowy, działa przeciwłupieżowo, mi jakoś bardzo nie pomógł, ale delikatne efekty są.
Pomarańczowy z olejkiem arganowym czeka na swoją kolej.

MASKI/ODŻYWKI


Po lewej jest maska z Biovaxu z olejami. Używałam jej dwa razy, spisała się całkiem nieźle, będzie dokładna recenzja jak ją odpowiednio długo potestuję.

No i maska Natur Vital, trochę się na niej zawiodłam, nie bardzo widze po niej jakikolwiek efekt, ale może też potrzeba czasu?


No i balsam do włosów Green Pharmacy z pokrzywą. Nie ma nic co mogłoby włosomaniaczkom przeszkadzać, żadnych parabenów, SLS'ów i innych SLES'ów.
Sama nie wiem co o nim sądzić, niby sprawia, że włosy są miększe i w ogóle, ale szału nie robi. Pachnie ziołowo. 

***

No to teraz czas powiedzieć słów kilka o tym co zmieniło się w moich włosach od opublikowania MWH (klik).
Przede wszystkim dopadł mnie okropny łupież przez który miałam problemy także z wypadaniem włosów. Skąd łupież? Otóż od wysławionego Jantaru! Napisze o tym osobną notkę, bo jest o czym pisać. Przez ten łupież musiałam męczyć moje włosy okropnymi myjadłami z SLSami i innymi takimi. Na całe szczęście łupież w 99% znikł, ale włosy nadal nie mogą dojść do siebie chociaż nad tym pracuję.
Byłam też u fryzjera i ścięłam sporą ilość włosów, które na szczęście w większości odrosły.

No to teraz kilka zdjęć w kolejności chronologicznej z małym opisem.

24.11.13


Tu zdjęcie po obcięciu. Jak widać obcięte nie są na prosto ale w U. Trochę za mało wycieniowane i wyglądają na ciężkie, ale nad tym popracujemy przy następnej wizycie.

08.01.2014


Nieco zmieniłam kolor, są trochę jaśniejsze. Jak widać od poprzedniego zdjęcia sporo urosły. Bardzo się cieszę, że rosną tak szybko!

11.01.2014



Przepraszam za tak nierówne zdjęcia... Następnym razem przytnę i w ogóle. Tutaj po pierwszym użyciu oleju krokoszowego. Może to jednak nie przez niego puch, kiła i mogiła?

20.01.2014


A tutaj zdjęcie na dowód tego jak bardzo włosy mogą zdemotywować człowieka! Po nałożeniu na cała noc oleju krokoszowego. To był zły dzień, bardzo zły dzień!

No i to by było w sumie na tyle. Mówiłam, że się spiszę i jestem pewna, że pewnie nie przeczytacie. Powiedzcie mi mojego drogie co chciałybyście wiedzieć o moich włosach? Coś Wam pokazać, coś wytłumaczyć? W czymś doradzić? Piszcie śmiało w komentarzach, bo nie bardzo wiem jak takie notki tworzyć. Kiepska ze mnie włosowariatka! 

Pozdrawiam Was gorąco w ten mroźny wieczór.

Moja włosowa historia!



Witam!

Dzisiaj będzie notka typowo włosowa. Na każdym blogu historie włosowe, stwierdziłam więc, że skoro u każdego to i u mnie.
Będzie trochę zdjęć, będzie o pielęgnacji moich włosisk, będzie mam nadzieję ciekawie.
Wiem, że moim włosom do ideału jeszcze kawałek i trochę, ale i tak jestem z nich dumna.
No to... zaczynamy!


Lat około 5


 Jak widać byłam blondyną i wypasałam krowy. Włosy naturalnie kręcone, złoty blond. Laleczka ze mnie była, nie ma co.

Lat 13


Ciągle jak widać byłam blondyną, krów już nie wypasałam, laleczki ze mnie też nie było. Włosy jakieś skłonności do kręcenia się miały, ale skąd ja biedna mogłam o tym wiedzieć, że trzeba im czegoś więcej? 



 Lat 15


 Jak widać już byłam szatynką.



A później ścięłam włosy i nosiłam hełm! 

Lat 17


Porzuciłam hełm, prostowania jednak nie...

Lat 20 (sierpień 2012)


 Chciałam wrócić do blondu, jednak z blondu wyszła... jajecznica.

wrzesień 2012 



 Tutaj już coś bliżej blondu, jednak szybko mi się znudziło...

Lat 21 (kwiecień 2013)


... no i znów zostałam szatynką. Do teraz. Jak widać włosy są dość zaniedbane.

wrzesień 2013


 I właśnie tutaj zaczęła się moja pielęgnacja, (prawie)świadoma pielęgnacja. Jak widać włosy są już w znacznie lepszym stanie, lepiej się kręcą.

październik 2013



Cudownie się kręcą i są dużo zdrowsze!

listopad 2013




A oprócz tego są cudownie miękkie, błyszczące i zdrowe! No i rosną jak szalone.

Jeszcze dużo pracy przede mną, jestem tego świadoma i chcę pielęgnować moje włosy każdego dnia bardziej!


Jak dbam o moje włosy? 



W końcu zaczęłam olejować włosy, co prawda nad częstotliwością tego zabiegu muszę nieco popracować, ale widzę efekty, moje włosy naprawdę lubią oleje!
Póki co posiadam jedynie sezamowy i lniany, ale kiedyś moja kolekcja się powiększy. 



Włosy myję delikatnymi produktami bez SLS, takimi jak szampon dla dzieci babydream albo płyn do higieny intymnej Facelle.


Tych dwóch odżywek używam regularnie, o Garnierze notka tutaj. Kallosa dopiero testuję, ale wydaje się być niezły.


Oprócz tego używam maski z Wax'a, wody brzozowej i odżywki bez spłukiwania Gliss Kur.

O wszystkim pojawią się kiedyś notki, obiecuję!

Oprócz tego regularnie ręcznikuję swoje włosy, co sprawia, że skręt jest zdecydowanie większy. No i suszę włosy! Raczej rzadko pozostawiam je by wyschły sobie same. Oczywiście suszę zimnym nawiewem.

Jakie są moje włosy?

Są średnioporowate, kapryśne, nieznośne ale najlepsze na świecie! A obiecuję, że będą jeszcze lepsze!

Dziękuję moim włosom za to jakie są cudowne a one na pewno dziękują mi za to, że w końcu się nimi zainteresowałam!

Mam nadzieję, że dotarłyście do końca.

Pozdrawiam!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...