Moje pierwsze szczytowania

Kochani, nie było mnie całe wieki... ale nie zapomniałam o moim blożku, o nie! :-) cały czas jesteście gdzieś z tyłu mojej głowy, pamiętam o Was jak i moim małym internetowym dziecku! :-D
Co za dużo kosmetyków to niezdrowo, co? No to dzisiaj będzie o czymś zupełnie innym.

Jestem leniem, o tym wiedzą chyba wszyscy, którzy znają mnie lepiej lub gorzej. Jestem co prawda nadaktywna na trasie fotel-lodówka, ale to nie o to chodzi. Moje lenistwo nie robi dobrze ani mojej kondycji, ani figurze (choć koło to też figura, zapewniam Was!). Jakimś cudem jednak zdołałam się wkulać na dwie góry w ciągu tygodnia... jak do tego doszło? Sama nie wiem ;-) Zapraszam na małą relację, ostrzegam przed ilością zdjęć! ;-D

31/07/2014 -  Skrzyczne (1257 m.n.p.m)


Kiedy padła propozycja pojechania do Szczyrku byłam zadowolona, nigdy nie byłam, fajnie zobaczyć coś nowego, bo czemu nie? Jednak kiedy usłyszałam o pomyśle wchodzenia na jakąkolwiek górę entuzjazm mi minął, dlaczego? Bo moja kondycja jest na poziomie -1, bo tak wstyd, bo nie dam rady. Kiedy zobaczyłam jaka jest pogoda (mgliście, zimno, mokro) zwątpiłam całkiem. Jednak skoro już się zgodziłam to trzeba jakoś podołać ;-)


Męczyłam się okropnie, po dwóch krokach miałam wrażenie, że kolana się pode mną uginają. Marudziłam, oj marudziłam okropnie! Jednak ten oto wyżej (<3), mobilizował mnie do tego żebym się nie poddawała. ;-) dziękuję ;*


Sama nie wiem jakim cudem dotarłam do schroniska, wiem jednak że byłam z siebie ogromnie dumna, bo dałam radę. Pogoda była coraz gorsza, padało, było mokro a ja byłam zupełnie nieprzystosowana pod względem ubioru... miałam trampki i bluzę. 
Zamiast przestać padać padało jeszcze mocniej, zaczynało okropnie grzmieć a mgła była tak gęsta, że nie widać było palca centralnie przed nosem. Jednak trzeba było jakoś zejść na dół.


O widokach niewiele mogę powiedzieć, bo... jedynym widokiem była mgła. ;-) droga powrotna męczyła nieco mniej, jednak pogoda znacznie utrudniała sprawę. Kamienie były śliskie, trzeba było być niesamowicie ostrożnym. Marzyłam by zejść już na dół, w tej chwili mówiłam - NIGDY WIĘCEJ!


Droga praktycznie do samego dołu wyglądała tak samo, było mlecznie.


Niżej nieco się przejaśniało, ale i tak nie było warunków do tego by nacieszyć oko. Sama nie wiem jakim cudem dotarłam na sam dół. Byłam cała mokra, chyba jedynie miejsce w którym plecy tracą swą szlachetną nazwę pozostało suche, choć w fazie końcowej nawet i tam byłam mokra, ale wiecie co? Byłam.. szczęśliwa! Dumna z siebie, zadowolona i chciałam jeszcze, jeszcze i jeszcze! ;-) 

09/08/2014 - Góra Żar ( 761 m.n.p.m)


Na to jeszcze nie musiałam zbyt długo czekać, bo ledwie ponad tydzień ;-) zaczęło się całkiem miło, bo od przechadzania się brzegiem Jeziora Międzybrodzkiego, którego okolice są niezwykle urokliwe! 


Miało być jednak o szczytowaniu, więc wybraliśmy się na Górę Żar. Już po drodze byłam zachwycona widokami, które naprawdę były niesamowite!


Droga do samej góry była lepsza niż 90% polskich dróg. ;-) niemniej jednak szło się okropnie, bo na Górze Żar, żar lał się z nieba. Zostałam skwarkiem. 
Butelek toczących się pod górę nie uświadczyliśmy, ale może następnym razem? ;-) tak! Zakładam następny raz. 


Męczarnie związane z warunkami atmosferycznymi wynagradzały niesamowite widoki po wejściu na górę. Nie chciałam schodzić, było... pięknie! 


Znów widoki..


Niedaleko było lotnisko, więc szybowców i paralotni był dostatek ;-)


Chyba nigdy nie byłam w miejscu gdzie było piękniej! 


Reasumując... mimo, że Góra Żar jest zdecydowanie niższa i droga była zdecydowanie lepsza to mniej zmęczyła mnie droga na Skrzyczne. 
Kiedy teraz sobie siedzę, myślę że chętnie wtoczyłabym się pod kolejną górę, ale chyba nie chcę aby to zaważyło na moim związku, mój facet chyba ma już dość mojego marudzenia, mówię Wam! Niemniej jednak jestem z siebie bardzo, bardzo dumna, że podołałam.

Lubicie aktywny wypoczynek, czy wręcz przeciwnie? ;-)

Marudzenie jest cnotą.

Dzisiaj post niedzielny, dawno nie dodawałam niczego "od siebie", więc dzisiaj będzie. Nie bierzcie tego wpisu tak w 100% na serio, bo nie ma on taki być. Jestem ponoć zbyt sztywna, więc pozwólcie, że rozluźnię nieco atmosferę. Mam nadzieję, że nie będzie tak źle.


Jestem marudą okropną, od zawsze. Narzekam i marudzę na wszystko, a to pogoda mi nie pasuje, a to mam włosy za brzydkie, paznokcie za brzydkie, a to inni mają coś ładniejsze, a to na blogu zobaczyłam coś czego nigdy mieć nie będę i marudzę, że nie mam. 
Z tego co wiem to nie tylko ja mam problemy z marudzeniem na wszystko, ogólnie nasza piękna ojczyzna słynie z tego, że rodacy lubią sobie ponarzekać na wszystko. 


Najgorętszym okresem w narzekaniu (pomijając to, że znajdziemy zawsze powód żeby narzekać) jest zmiana pogody, ewentualnie wybory, albo to, że zupa była za słona, sąsiad za głośno puścił muzykę, po świętach odłożyło się w boczkach a nie w cyckach. Zawsze znajdzie się powód by trochę ponarzekać! 

Jak dla mnie dzień bez marudzenia jest dniem straconym, serio! Nie potrafię powstrzymać się od ponarzekania, że ktoś ma coś lepsze/ładniejsze/droższe/fajniejsze ;-) ewentualnie mniejsze (tu zazwyczaj chodzi o mój odwłok). :-D 
Jaki jest cel marudzenia? Zazwyczaj po prostu chcemy wyrzucić z siebie całą frustrację i poirytowanie najczęściej pierdołami nie zauważając pozytywnych aspektów naszego życia. Naprawdę takie są! Uwierzcie mi na słowo! 
Po co przejmować się rzeczami na które nie mamy wpływu? Dlaczego zamiast narzekać na to jaki jest upał, nie możemy tego po prostu docenić, że tyle możliwości daje nam taka pogoda? Dlaczego zamiast cieszyć się życiem doszukujemy się w nim samych negatywów? Czy Polacy z natury są pesymistami, czy w czym rzecz? 

Na koniec grafika, która zainspirowała mnie do tego niewiele wnoszącego do Waszego życia wpisu ;-P


Ja ogłaszam czerwiec miesiącem bez narzekania, marudzenia, ględzenia, i czarnych scenariuszy! Jest gorąco, człowiek poci się jak dziki bizon, ale kurde! Cieszmy się tym, można wyjść, poopalać ciałko, ruszyć tyłek z fotela, w którym niektóre nołlajfy spędzają większość czasu (pozdrawia Was nołlajf naczelny!). 


Często marudzicie? Na co najczęściej? Staracie się z tym walczyć czy jest to dla Was tak normalne, że nawet tego nie zauważacie? 

Gorąca piątka: najchętniej odwiedzane blogi.

W niedzielę dwa tygodnie temu dodałam gorącą piątkę najchętniej słuchanych utworów. Dzisiaj zrobię gorącą piątkę najchętniej odwiedzanych blogów.
Niektóre blogi są bardziej znane, inne mniej ale chyba każdy znajdzie coś dla siebie. Kolejność jest przypadkowa.

1. gorzkasubiektywnie

Pomijając fakt, że gorzką uwielbiam z pobudek czysto osobistych, uwielbiam też jej bloga. Za co? Za zdjęcia, to na pewno, są piękne i chciałabym kiedyś umieć robić zdjęcia równie dobre technicznie, bo co do całej reszty mamy nieco inne wyobrażenie. U gorzkiej znajdziecie zarówno coś o kosmetykach, coś w klimatach lifestylowych i coś o psach (w tym gorzka jest ekspertką!).

2. Atelier Urody


Nie wiedziałam jak przyskreenować Twojego bloga As żeby dobrze było! :-)
Aswertynę lubię czytać, bo.. lubię! To jeden z tych blogów na który wchodząc i widząc niekończącą się notkę nie myślę "Dlaczego ja?", cieszę się bo lubię jej styl i już! Czytając jej bloga się odprężam, wyciszam i od razu mam lepszy humor.

3. Włosowo-kosmetycznie-jedzeniowo


Do Kasi wchodzę głównie po informacje na temat włosów, co można się domyślić ;-) jest ona posiadaczką przepięknych, zadbanych i zdrowych fali. Lubię ją podczytywać ze względu na posty zwięzłe i na temat. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o pielęgnacji Waszych włosów, zwłaszcza jeśli jesteście zakręcone to wbijajcie do Kasi.

4. mrMajlajf 


Do mrMajlajf'a wchodzę już od kilku miesięcy, dlaczego? Popatrzeć sobie na makijaże jakich nigdy sama nie wykonam, niestety. Oprócz makijaży podziwiam też jego cudowne paznokcie, jakich też nigdy nie będę mieć. ;D wychodzi na to, że wchodzę i zazdroszczę, ale nie! Lubię też poczytać rzeczowe opinie i pooglądać piękne zdjęcia.

5. Interesting Details From My World

Najświeższy ze wszystkich blogów, które przeglądam, ale już wiem, że zostanę na dłużej. Świetne zdjęcia, posty napisane w bardzo ciepłym tonie no i ta uśmiechnięta buzia Asi, która wita nas po prawej stronie bloga aż zaprasza do czytania. 

Znacie te blogi? Na jakie Wy najczęściej wchodzicie? 

Gorąca piątka: Na mojej liście odtwarzania.

Cześć.
Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie muzyka jest rzeczą bardzo ważną. Słucham dużo, słucham różnej muzyki i słucham ciągle. Jak jadę samochodem muzyka jest obowiązkowa, kiedy siedzę przed komputerem też. Po prostu uwielbiam słuchać muzyki.
Postanowiłam co jakiś czas wrzucić na bloga utwory, które słucham, które lubię i które najczęściej goszczą na mojej liście odtwarzania. No to moja gorąca piątka :)

1 Coma, Pierwsze wyjście z mroku 


Może to nie utwór, ale cały album. Słucham i słucham i słucham! Nie mogę przestać słuchać i nie mogę przestać się nadziwić, że tak mi się podoba.

2. Strachy na Lachy, Bankrut... Bankrutowi


Utwór z najnowszej płyty SnL, na początku nie bardzo mi podszedł, ale teraz słucham ciągle, ciągle, ciągle!

3. Birdy, All about you




Czasami lubię posłuchać czegoś innego, spokojniejszego. Ta piosenka sprawdza się świetnie! Słyszałam ją w kilku wersjach, ale ta najbardziej podbiła moje serce!

4. John Legend, All of me


Tu jestem zdziwiona totalnie, bo najbardziej przekonała mnie wersja z Tiesto... Nie wiem co w tym utworze jest, ale wciąga. Nawet jeśli nie chcę go słuchać to słucham. Ma piękny tekst. W wersji ze skrzypcami z Lindsey Striling jest cudna.

5. Jelonek, Old sorrow


Kiedy usłyszałam ten utwór pierwszy raz to po prostu się rozpłakałam, jest cudowny... hipnotyzujący, niesamowity! Jeśli nie znacie Jelonka to musicie nadrobić, koniecznie!

No i to tyle. Jak widać jest różnorodnie. :)

A u Was jakie utwory najczęściej słychać?

Pozdrawiam.

Mały edit ;-) po dzisiejszym dniu uwielbiam Strachy jeszcze bardziej! Na żywo jest moc!



To jeszcze lenistwo czy już choroba?

Cześć!
Wybaczcie, że notka pojawia się tak późno, ale nie napisałam jej wcześniej, bo mi się nie chciało.
Oczywiście to żart.. bo rzadko kiedy nie chce mi się dla Was pisać. Dzisiejsza notka będzie o lenistwie, a raczej o niektórych leniwcach, którym nawet nie chce się przyznać, że są leniami.

Kto z Was jest leniem? Ale przyznać się szczerze! Bo ja mogę powiedzieć, że jestem, jestem ogromnym leniem, nic mi się nigdy nie chce i najchętniej robiłabym wszystko co dobre, miłe i przyjemne.
Mam wrażenie, że ten problem (bo to już naprawdę jest problem) dotyka coraz więcej młodych ludzi, nie wiem sama jak to działa, ale patrząc na ludzi starszych nie zaobserwowałam tego zjawiska na taką skalę.
Nie wiem czy to jest spowodowane tym, że dzieci i młodzież podane mają wszystko pod nos czy czego to jest zasługa, ale coraz częściej słyszę/czytam wypowiedzi coraz młodszych ludzi (i nie mam na myśli tutaj programów typu Trudne sprawy), którzy na wszystko odpowiadają nie chcę mi się. Wydaje im się, że wszystko im się należy i wszystko mogą mieć za darmo. Istnieje też drugi typ lenistwa, są to ludzie, którym tak bardzo nie chce się czegoś robić, że ciągle odkładają to na później i kiedy jest już konieczność, siadają i robią co należy.
Zauważyłam też, że spora część osób, którym zarzucane jest lenistwo stwierdza, że cierpi na prokrastynację. Czym jest prokrastynacja? Jest to zaburzenie psychiczne, które polega na ciągłym odkładaniu czegoś na później. No i jak widzimy są to pojęcia nieco zbieżne. Wielu ludzi, nie chcąc przyznać się do tego, że po prostu im się nie chce zrzucają wszystko na.. zaburzenie psychiczne. Wydaje mi się, że tacy ludzie oprócz tego, że są leniwi cierpią także na hipochondrię. Nie mówię oczywiście, że prokrastynacja nie istnieje, bo istnieje i została oficjalnie uznana jako zaburzenie psychiczne jednak dużo osób nadużywa tego pojęcia tłumacząc swoje lenistwo.
Ludzie są coraz częściej myślą, że wszystko im się należy i samo do nich przyjdzie kiedy oni będą wygodnie leżeć na kanapie (tak, wieje hipokryzją, bo ja czasami też tak myślę!), ale żeby być aż tak bezczelnym i swoje lenistwo tłumaczyć chorobą?

Co wy o tym sądzicie? Myślicie, że większa część z tych osób nie potrafi się przyznać do dość wstydliwego jednak problemu jakim jest lenistwo, czy może naprawdę coraz więcej z nas cierpi na prokrastynację? 

Pozdrawiam!

Ile kosztuje bloger?

Cześć!
Dzisiaj niedziela, czyli chwila na jakieś refleksje o życiu i przemijaniu, może nie dla każdego, ale na moim blogu od dzisiaj tak.
Postanowiłam poruszyć temat, który irytuje i.. smuci mnie od jakiegoś czasu. Na co dzień się z tego śmieję, bo chyba inaczej już się nie da, ale tak naprawdę nie ma w tym nic śmiesznego.


Blogowanie jest teraz modne, jest na czasie, możemy znaleźć blogerskie kubki, blogerskie ubrania, blogerskie gadżety, wszystko co blogerskie jest w cenie, bo blogowanie jest w cenie. Szkoda tylko, że cenę za siebie, za swoje zdanie mają także niektórzy blogerzy.
Co mam na myśli? Dokładnie na myśli mam to, że coraz częściej trafiam na blogi, których autorzy przyjmą wszystko, nieważne czy to kosmetyk czy kiełbasę, czy odświeżacz do powietrza. Przyjmą wszystko i napiszą o nim wszystko co chce producent, byle tylko to dostać.
Powiedzcie mi czy po to czytacie blogi? Bo ja myślałam, że po to żeby się czegoś dowiedzieć, dowiedzieć czegoś prawdziwego, czegoś co pomoże nam w wyborze jakiejś rzeczy. Zawsze myślałam, że w tym tkwi sedno blogowania, że o to w tym wszystkim chodzi. Jak widać człowiek uczy się przez całe życie, jak widać teraz nieważne co się pisze, ważne że miało się okazję "przetestować".
Ludzie czy Wy nie macie do siebie szacunku? Wiem, że człowiek jest w stanie zrobić dużo za pieniądze, bardzo dużo, ale żeby cieszyć się z ochłapów jakie rzucają Wam producenci żeby zrobić sobie reklamę? Wielu z Was powie wyluzuj, to tylko blog, przecież niech każdy robi co chce. Owszem niech robi co chce, ale takie osoby jedynie psują opinię o blogerach, powodują, że wiele z Nas, uczciwych blogerów, którzy piszą dla przyjemności spychanych jest do jednego worka naciągaczy, wyłudzaczy i oszustów. Nie powinno tak być.
Nie mówię by nie korzystać z współprac, przecież wszystko jest dla ludzi, ale na normalnych, uczciwych warunkach. Może to tylko opinia na blogu, ale to wszystko świadczy o Was, o Waszej uczciwości, szacunku do czytelnika, dlaczego jesteście gotowi sprzedać to za paczkę wegetariańskich kiełbasek?

Być może napisałam to zbyt ogólnikowo, oczywiście post nie jest kierowany do solidnych, uczciwych blogerów, którzy blogują dla przyjemności, dla których współpraca może być tylko miłym dodatkiem do całej reszty.

Co o tym myślicie? Macie podobne zdanie jak ja czy może całkowicie odmienne? 

Pozdrawiam.

Porozmawiajmy o inności.

Witajcie!
Dzisiaj przychodzę do Was z zagadnieniem, które dla niektórych jest lekkie i przyjemne a dla innych ciężkie, czasami pozostawiające jakąś traumę. Zazwyczaj te dwie strony to przeciwne obozy. Każdy z nas kiedyś w jednym z nich był, a przynajmniej tak mi się wydaje. Jeśli nie, zazdroszczę.



Dla większości osób słowo inny jest nacechowane negatywnie, dość często i mylnie niestety słowo to jest synonimem słowa gorszy. Ale czy do końca tak jest? 
Żyjemy w świecie gdzie wszystko ma określone normy. Jest norma w jakiej powinniśmy się mieścić wagowo, norma jakiego powinniśmy być wzrostu, norma jakiego koloru powinniśmy mieć włosy, norma co powinniśmy mieć w spodniach, norma wielkości naszego biustu, norma wielkości naszego nosa, uszu, ulubionej muzyki a nawet istnieje norma tego z kim sypiamy. Normy te da się naciągnąć, ale są to przypadki odosobnione. 

Co się dzieje kiedy wychodzimy poza normę? 

Wszystko zależy od tego w jakiej kwestii poza tę normę wychodzimy. Nierzadko możemy zyskać wtedy nowe pseudonimy i co ważne, stracić znajomych, przyjaciół. Ważysz za dużo? Jesteś spasłą świnią. Jesteś mężczyzną i kochasz mężczyznę? Jesteś obrzydliwym pedałem. 
Chyba każdy z nas był kiedyś w takiej sytuacji, że został przez kogoś wyśmiany, wytknięty palcem. Czy to w przedszkolu, czy w podstawówce czy nawet na studiach. Jeśli są osoby, których to nie spotkało, po raz kolejny zazdroszczę.
I wiecie co jest w tym najgorsze? Że mimo tego wszystkiego sami robimy dokładnie to samo. Zachowujemy się zupełnie tak samo, wytykamy palcami, obgadujemy. Czy to na ulicy czy to w pracy, szkole, wszędzie. 
Nie potrafimy zaakceptować inności, oryginalności i wyjątkowości drugiego człowieka. 
Telewizja, internet, prasa przesycone są informacjami na temat tego co jest odpowiednie, jak powinno się żyć, od dziecka wpajane są normy (nie mówię tutaj oczywiście o pewnych normach społecznych, które są oczywiste i normalne), których nagięcie nie jest dobre. Mówi się o schematach według których należy postępować, mówi się o wadze którą trzeba osiągnąć by być atrakcyjnym, mówi się jakie zarobki należy mieć by nie spaść pod kreskę, mówi się jakiej muzyki należy słuchać by być popularnym. 
Mówi się o wszystkim tylko nie o indywidualności człowieka. Propaguje się homoseksualizm jednocześnie po cichu mówiąc, że to złe, że to zboczeńcy. Próbuje się ujednolicić każdego, zabić w ludziach swobodę, chęć do bycia sobą i nawet jeśli są przypadki które stłamsić ciężko, banda wychowanków internetu skutecznie obrzydzi im życie. 

Wystarczy przejrzeć internet, poczytać komentarze. Komentarze coraz młodszych ludzi, komentarze wulgarne, obraźliwe. Na temat wyglądu, upodobań innych osób, często obcych. A najgorsze jest to, że nie widzą w tym nic złego, nie czują, że mówią to do drugiego człowieka, który czuje, którego takie słowa bolą. Nie przeraża Was to? Nie przeraża Was to co dzieje się z teraźniejszą młodzieżą? Młode dziewczyny głodzą się, bo usilnie chcą być szczupłe, bo w tap madl powiedzieli, że 50kg to za dużo. Chłopcy chcą zaliczyć w wieku 13-14 lat, bo inaczej ich odrzucą, bo będą inni, bo ktoś ich wyśmieje. 
Dochodzę do wniosku, że aby żyć spokojnie w dzisiejszych czasach należy być dokładnie takim człowiekiem jakim nakazują być nam media. Należy nosić to co każdy, wyglądać jak każdy, jeść to co każdy. Być jak każdy. A podobno oryginalność ma tak dużą wartość, przykro że tylko w teorii. 

Przyłapałam samą siebie, że chciałabym być jak każdy. Nie jestem typem chucherka, swoje ważę i spotkało mnie mnóstwo nieprzyjemnych sytuacji z tego powodu, ale wiecie... mimo wszystko czuję się ze sobą dobrze, albo powiem inaczej. Czułabym się ze sobą dobrze gdyby nie inni ludzie, gdyby nie ich komentarze, przykre (także tutaj na blogu!), gdyby nie ich spojrzenia. Czułabym się ze sobą dobrze, ale w tym wypadku.. chciałabym być jak każdy. Dla świętego spokoju. I wiem, że nie tylko ja. 

A Wy wolicie być każdym czy sobą mimo wszystko? Jak zapatrujecie się na osoby odbiegające od normy?

Pozdrawiam! 

Dlaczego ludzie blogów nie czytają?

Witajcie moi kochani Czytelnicy.
Powiedzcie mi czy się nimi czujecie? Czytelnikami? Dlaczego tu jesteście? Bo lubicie mnie czytać? Żeby pooglądać zdjęcia? Bo znacie mnie z jakiegoś innego portalu? A może z nadzieją, że i ja Was odwiedzę? Odpowiedzcie mi szczerze.

Dzisiaj będzie o tym co mnie irytuje każdego dnia bardziej, o tym co można zauważyć na większości blogów teraz, o czymś co bardzo zniechęca i demotywuje, o tym co jest wręcz zaprzeczeniem sensu istnienia blogów.


Grafika to ze mnie nie będzie.

Coraz częściej spotykam się z ewidentnym olewaniem tego co robię, tak olewaniem inaczej tego nazwać nie mogę. Trafiam na komentarze, które są niejednokrotnie zupełnie sprzeczne z treścią notki, dostaję pytania na które odpowiedz jest w notce. Dlaczego? Bo ludzie blogów nie czytają. 
Czy Wam kochane blogerki i drodzy blogerzy nie zdarzyła się taka sytuacja? Komentarz zupełnie nie na temat, dwieście pytań o to samo, komentarz fajna notka, wpadnij do mnie. 
Powiedzcie mi jak się wtedy czujecie? Czy nie wydaje Wam się, że Wasza praca jest jest ignorowana, że to co robicie nie ma sensu? Większość blogerów, którzy robią to dla innych pewnie tak myśli, chyba, ze lubicie pisać w próżnię to może Was to nie interesować. 
Dlaczego tak jest? Bo jest naprawdę garstka osób, które blogują żeby blogować, żeby podzielić się swoją wiedzą, swoimi spostrzeżeniami, doświadczeniami. Teraz blogowanie jest modne i komentarz zostawiany pod notką nie jest kwestią docenienia pracy blogera i skomentowanie jej, komentarz jest formą reklamy, często kryptoreklamy. Ludziom się czytać nie chce, nie czytają książek, nie czytają gazet. Jedyne co czytają to wiadomości na fejsie. Dlaczego mieliby czytać blogi, po co?
Nie lubię generalizowania, cholernie nie lubię generalizowania, dlatego nie mówię też, że 100% osób piszących komentarze zalicza się do tej grupy, zdarzają się komentarze wartościowe, dłuższe niż jedno zdanie, pokazujące, że dany temat zainteresował, że post został przeczytany. Takie coś cieszy, napędza, nawet bardziej niż ta niejednokrotnie pusta liczba obserwatorów. 

Czy ja czytam blogi? Czytam blogi, lubię czytać blogi. Przyznam, że nie czytam każdej notki na blogach, które obserwuję, ale te które komentuję czytam zawsze. Dlaczego? Dlatego, że szanuję pracę innych tak jak chciałabym żebyście WY moi czytelnicy szanowali pracę moją i innych blogerów. 
Jak czuje się zignorowany bloger? Jak każdy człowiek, którego praca jest zignorowana. Moi Kochani, nie każdy bloger robi to dla fejmu, nie każdy ma z tego cokolwiek. Jednocześnie każdy poświęca swój czas, swoją energię na to żebyście mogli przeczytać ten krótki tekst, żebyście mogli dowiedzieć się czegoś nowego, żeby Was niejednokrotnie przed czymś ostrzec, czymś rozbawić, czegoś nawet nauczyć. A w zamian dostaje propozycję wzajemnej obserwacji czy komentarz zupełnie niezwiązany z tematem.
Zignorowany bloger czuje się niedoceniony, zdemotywowany i ma ochotę rzucić to wszystko w cholerę. Ostatnio coraz częściej dopisując kolejne zdanie do mojego posta myślę po co? czy ktoś to w ogóle przeczyta? Chyba tak nie powinno być. 
Bloger pisze dla ludzi, pisze dla Was, pisze i chce być doceniony, chce widzieć, że jego wysiłek przynosi owoce, nie w prezentach a w zainteresowaniu i wdzięczności innych ludzi, którą otrzymuje widząc komentarz świadczący o tym, że post został przeczytany. Komentarz, który świadczy o tym, że czytelnik jest na naszym blogu dla przyjemności a nie tylko po to żeby się odwdzięczyć. 
Powoli w tym wszystkim zatraca się sens blogowania.

Jak Wy to widzicie? Czytacie blogi? Bądźcie szczerzy, choć przez chwilę.

Pozdrawiam Was gorąco. 

Nie bój się zmiany na lepsze!

Witajcie Kochani!
Nowy miesiąc, prawie setna notka (byłaby setna gdyby nie fakt, że jedną musiałam usunąć) odpowiedni czas na zmiany. Bardzo cieszę się, że mogę powitać Was na moim odświeżonym, i dużo bardziej czystym blogu. Mam nadzieję, że przeglądanie go stanie się dla Was przyjemniejsze, że blog jest przejrzysty, czytelny i nic nie przeszkadza. 

Nie byłoby tego wszystkiego gdyby nie dwie wspaniałe dziewczyny, którym przepięknie dziękuję za każdą minutę poświęconą na pomoc przy tworzeniu mi tego bloga.

Dziękuję pięknie gorzkiej i Secc (zachęcam do spojrzenia na ich blogi), które poświęciły wiele czasu i energii w tworzeniu tego co teraz widzicie! 
Dziękuję Ci Secc, za stworzenie cudownego, niepowtarzalnego nagłówka, za Twoją inicjatywę, za ulepszenie mojego pomysłu i wykonania rysunku. 
A Tobie gorzka, za kreatywność, którą widać w każdym calu tego bloga, za czas, którego poświęciłaś całe mnóstwo i przede wszystkim za chęci i cierpliwość!
Dziękuję Wam za znoszenie mojego marudzenia (choć marudzenie to cnota!) i za wysłuchiwanie każdej mojej prośby odnośnie tego całego przedsięwzięcia. Jesteście cudowne! Uwielbiam Was! 

Małe przypomnienie tego jak wyglądał mój blog wcześniej.



Prawda, że jest lepiej? Przejrzyściej, nowocześniej i to co najbardziej mnie cieszy to fakt iż jest mocno spersonalizowany! 
Pojawiło się nowe menu, dzięki któremu łatwiej będzie się Wam odnaleźć. Pojawił się przycisk do góry, znajdziecie go w prawym dolnym rogu bloga. Już nie musicie przewijać strony od dołu do samej góry, wystarczy jeden przycisk. 
Pojawią się nowe serie na blogu, na pewno będzie to seria Akcja odchudzanie, chyba nie muszę mówić o czym ona będzie, będzie także więcej postów Z mojego punktu widzenia, czyli więcej mnie na moim blogu. Nowa notka pojawi się już jutro albo w poniedziałek :) 

Dziękuję wszystkim, które czekały z niecierpliwością na otwarcie bloga, mam nadzieję, że nie jesteście zawiedzione. Uwielbiam Was wszystkich.

Pozdrawiam i ściskam mocno!

PS Blog chyba nie może przyzwyczaić się do zmiany i czasami ładuje się stary szablon. Obawiam się, że to wina ciastek. 

Rok bloga + wygraj kilka kosmetyków!


Witajcie!
Dzisiaj mija rok odkąd na moim blogu pojawiła się pierwsza notka! Jest mi bardzo, bardzo miło, że przez ten cały czas ze mną jesteście. Niektóre dziewczyny są ze mną od początku, niektóre dołączyły dopiero niedawno, ale ciągle są, zaglądają, komentują.

Jak wygląda ten rok w liczbach?

W ciągu roku zebrało Was się 206 obserwatorów!
*
Razem napisałyśmy 1905 komentarzy!
*
Napisałam dla Was 84 posty!
*
Mój blog został wyświetlony łącznie 39252 razy! 


W ciągu tego roku kilkanaście razy zmieniałam wygląd bloga i raz jego adres.

W związku z tym, że mamy Nowy Rok, niedawno stuknęło mi 200 obserwatorów no i dzisiaj mamy rok mojego bloga pomyślałam, że czas na małe rozdanie! 



Co będziecie mogli wygrać? 
  • Maska do włosów, Biovax
  • Żel pod prysznic, Original Source
  • Krem do rąk, Eveline
  • Błyszczyk do ust, Manhattan
  • Piaskowy lakier, Lovely
  • Lakier do paznokci, Wibo
  • 2x maseczka, Ziaja
  • Maseczka, Dermica
  • Wosk 'Under the Palms', Yankee Candle
No to teraz czas przejść do tego co trzeba będzie zrobić by te rzeczy wygrać.

Obowiązkowe jest publiczne obserwowanie mojego bloga, wypełnienie formularza (o którym niżej) i zgłoszenie się pod tym postem.

Skoro to rozdanie z okazji roczku mojego bloga chcę byście go poznali nieco bardziej i w pewnym sensie zmuszę Was do tego.

Poniżej znajduje się formularz, który jest obowiązkowy by wziąć udział w rozdaniu. Wystarczy trochę przewertować mojego bloga i znaleźć odpowiedź na 5 pytań w nim zawartych! 



 Oprócz tego, że obowiązkiem jest PUBLICZNE obserwowanie mnie i wypełnienie formularza możecie też zdobyć dodatkowe losy poprzez: 


  • Polubienie mnie na FB (2 losy)
  • Obserwowanie mnie na Bloglovin (1 los)
  • Udostępnienie informacji o rozdaniu na FB (3 losy)
  • Dodanie baneru wraz z odnośnikiem do rozdania na swoim blogu (3 losy)
  • Dodanie mojego bloga do blogrolla (1 los)
  • Moje gaduły dostaną dodatkowo po 2 losy 




Rozdanie trwa od dzisiaj do 31.01.2014 do 23:59.

Formularz zgłoszeniowy

Obserwuję jako:
Formularz wypełniony jako:
Lubię na FB jako:
Obserwuję na bloglovin jako:
Udostępnienie publicznie na FB: link
Baner: adres bloga
Blogroll: adres bloga

* obowiązkowe

Regulamin:

  • Organizatorem konkursu jest autorka bloga znajdującego się pod adresem http://imperfecta-beauty.blogspot.com/
  • Wszystkie nagrody są nowe, nieużywane, zakupione specjalnie na tę okazję.
  • Konkurs trwa od dzisiaj tj. 09.01.2014 do 31.01.2014 do godziny 23:59.
  • Zwycięzca zostanie wybrany spośród osób, które poprawnie odpowiedzą na pytania zawarte w formularzu.
  • Wyniki ogłoszę maksymalnie 5 dni po zakończeniu konkursu.
  • Udział mogą brać wszyscy obserwatorzy, nie tylko prowadzący bloga.
  • Blogi typowo do rozdań nie będą brane pod uwagę.
  • Przesyłki wysyłam tylko na terenie Polski.
  • Przesyłkę nadam PP, paczką pocztową priorytetową.
  • Osoby, które po zakończeniu konkursu przestaną mnie obserwować trafiają na moją 'czarną listę' i nie będą miały możliwości brać udziału w późniejszych konkursach.
  • Konkurs nie podlega przepisom z Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 roku Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).
     
 Tasiemiec wyszedł straszny! Mam nadzieję jednak, że dotrwacie do końca.

Miłej zabawy życzę i pozdrawiam!

Radosnych, pogodnych, rodzinnych...


Witajcie Kochani!

Nie wiem od czego mam zacząć.. Mam nadzieję, że przygotowania do Świąt minęły Wam spokojnie, że obyło się bez kłótni, nerwów i że czekacie na te Święta a nie marzycie by już się skończyły.

Cała blogosfera jest dla mnie jak rodzina i najchętniej te Święta spędziłabym z Wami wszystkimi! Jesteście cudowni, każdy jest inny, oryginalny i proszę Was o jedno... nie zmieniajcie się!
Cieszę się, że mogę z Wami być, dla Was pisać.

Nie wiem czego mogę Wam życzyć... zdrowia to na pewno, szczęścia, miłości! Żeby te Święta i cały zbliżający się Nowy Rok był dla Was cudowny! By Wasze główki nie zaprzątały zmartwienia, by każdy nowy dzień napawał Was chęcią do życia.
Blogerkom kosmetycznym życzę pełnych kosmetyczek, półek, szaf! Samych dobrych produktów, mnóstwa obserwatorów, dziesiątek tysięcy wejść na bloga codziennie!
Wszystkim innym blogerom życzę tego samego.

No i życzę Wam tego czego sami sobie życzycie!
Mam nadzieję, że za rok też będę mogła Wam złożyć życzenia, że nie opuścicie mnie no i że ja Was nie opuszczę.

Jeszcze raz Wesołych Świąt! 


Ściskam Was i pozdrawiam gorąco!

PS Żeby poszło w cycki!

Co mi w duszy gra?



Cześć!
Nie było mnie trochę, ale organizacja czasu to nie jest moja mocna strona, uświadamiam sobie to każdego dnia bardziej.
Nie mam pomysłu na notkę i w tym momencie uświadamiam sobie, że kosmetyków mam za mało, bo gdybym miała ich wystarczająco to miałabym o czym pisać.
Jednak bloga mojego nie opuszczę choćby nie wiem co! Dzisiaj kolejna "zapchajdziura", tym razem o muzyce.



Nie wiem jak Wam, ale mi jesień kojarzy się bardzo muzycznie.Jakiej muzyki słucham mogliście poczytać tutaj.
A co ostatnio ciągle gra mi w duszy, a raczej w głośnikach? Zapraszam na moje TOP 10 utworów.


1. Demonologia II- Ania



Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam takie "poryte" kawałki, dlatego to mój numer jeden ostatnio!


2.  Robert M ft. Wojtek Sokol & Marysia Starosta - Chciałbym Tu


Bardzo mnie uspokaja ten utwór, nie wiem dlaczego. Zwłaszcza końcówka w wykonaniu Marysi jest cudowna!

  3. Kult- W czarnej urnie


 Uwielbiam Kazika!

4.  The Cranberries - When You're Gone 

 
Tego chyba nie muszę nikomu przedstawiać, prawda? Cudowna! 

5. PJ Harvey - Down By The Water 


Jeśli mam być szczera to bardzo nie lubię PJ Harvey, irytuje mnie jej głos. Ale tę piosnkę wprost uwielbiam!

6. AK-47 - Znów igrasz z losem




Dziękuję Ci Grażyno, dzięki Tobie poznałam ten kawałek! Świetny!

7. Bas Tajpan- Złap mnie za rękę


Uwielbiam reggae, to taka pozytywna muzyka.
 
8. Indios Bravos - Wyjątkowo ważna


Uwielbiam głos Gutka, pozytywny człowiek. Wyjątkowo ważny utwór. 

 9. KaeN - Alter ego 


Chyba większość wielbicieli rapu zna KaeN'a. Co za pokręcony człowiek! Ten kawałek zawsze mnie rozkłada na łopatki.

10. Pidżama Porno - Nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości


Rozpływam się przy tym utworze! Coś cudownego. Taka nastrojowa, spokojna, jesienna. 

No i to by było na tyle. 

Jakie są wasze ulubione utwory? Te nowe i te do których chętnie wracacie od lat?

Pozdrawiam!   
 

Jesienne plus size!




Witam!
Dzisiaj szybki post z jesiennymi nowościami, które zagościły w mojej szafie.Wybaczcie, że ten post to taka trochę zapchajdziura, ale nie mam pomysłu na to o czym mogłabym napisać, ani czasu za bardzo na robienie zdjęć. Nie chcę Was jednak tak po prostu opuszczać.



 Mniej więcej tak się prezentuję tej jesieni. To mój pierwszy płaszcz od zawsze. Jakoś nigdy w płaszczu siebie nie widziałam, ale tym razem postanowiłam, że raz się żyje, zaszalałam zarówno z płaszczem jak i z jego kolorem, bo jak widać jest czerwony! Za dużo szarości na ulicach, a przecież jesień to taka kolorowa pora roku!


Nie wiem czy widać, ale postanowiłam postawić na włosy. Wyglądają dużo lepiej niż jakiś czas temu, są bardziej zbite i błyszczące. Każdego dnia zakochuję się w nich bardziej. Są cudowne!


Uwielbiam takie jesienne klimaty! Kolorowe liście i ta cała otoczka!


Jeśli chodzi o makijaż tej jesieni staram się robić dość naturalny, podkład, eyeliner, z którym staram się zaprzyjaźnić, róż do policzków, tusz do rzęs, czyli same podstawy no i wprowadzam jeden mocny akcent, szminka! Która nadaje wyrazu mojej twarzy, chyba, że tylko mi się wydaje. 

Ubranie: 

buty i płaszcz- allegro
legginsy i sweterek- no name

Bo jakoś nie ciągnie mnie do markowych ubrań. 

Makijaż:

podkład- Ingrid, Mineral Silk&Lift
puder- Synergen
eyeliner- Miss Sporty, Studio Lash
tusz do rzęs- L'oreal, Mega Volume Collagene 24H.
róż do policzków- Wibo, z jedwabiem i witaminą E
kredka do brwi- Essence, Eyebrow Desiner
szminka- Avon, Ultra Colour Rich

A Wy tej jesieni stawiacie na stonowane kolory czy jednak wprowadzacie trochę szaleństwa?

Pozdrawiam!

Starsza o rok!



Cześć wszystkim.

Dzisiaj na moim blogu nieco prywaty. Zacznę go pozytywnym akcentem jakim jest laurka od mojej ukochanej siostrzyczki.
Kończę dzisiaj 21 lat, jakoś dużo mi się wydaje, chociaż wiem, że całe życie jeszcze przede mną. Od zeszłych urodzin nieco się pozmieniało i to nawet sporo.
Zmienił się mój "styl", zmienił się facet, zrobiłam kilka rzeczy, których nie robiłam nigdy wcześniej. Założyłam bloga, co było jedną z lepszych decyzji jakie podjęłam, dzięki niemu poznałam mnóstwo świetnych dziewczyn, przeczytałam tysiące wspaniałych i pomocnych postów. 
Skończyłam liceum (w końcu!), zdawałam maturę, najlepszy wynik był z polskiego ustnego 85%, najgorszy z matematyki, której jeszcze nie zdałam, ale w końcu kiedyś zdam, mam nadzieję. Zaczęłam nową szkołę, której tak szczerze wcale nie lubię.
Tak sobie myślę, że powinnam być już nieco dojrzalsza, ale do tego długa droga tak mi się wydaję. 
Zrobiłam też kilka rzeczy, których wcale nie chciałam zrobić, popełniłam kilka błędów, ale kto ich nie popełnia? 
Przekonałam się na kogo można liczyć a od kogo lepiej trzymać się z daleka.



W ciągu tego roku pierwszy raz leciałam samolotem, zawsze się tego bałam, ale w końcu okazało się, że nie ma czego i w sumie to chyba nawet lubię latać, gdyby nie te zatkane uszy.








Poznałam też mnóstwo świetnych ludzi (pozdrawiam rodzinkę M.), wznowiłam kontakt z tymi z którymi kontakt straciłam jakiś czas temu i wcale nie żałuję.

Dziękuję wszystkim dzięki którym każdy dzień staje się piękniejszy. Między innymi Wam, które wchodzicie, czytacie mnie, komentujecie i napędzacie do działania. Uwielbiam Was dziewczyny!

Pozdrawiam.

Jesień da się lubić!

Witam.

Dzisiaj post nieco inny niż te, które zwykle pojawiały się na moim blogu, ale to chyba dobrze, nie samymi kosmetykami człowiek żyje.

Wielu ludzi nie lubi jesieni, a że ta zbliża się wielkimi krokami to i coraz częściej słychać marudzenie "znowu jesień", "po co ta jesień", "nie lubię jesieni".
Zawsze wtedy zadaję sobie pytanie: jak można nie lubić jesieni?

Nie ukrywam, że to moja ulubiona pora roku, gdyby tak się zastanowić nad tym co dokładnie w niej lubię to odpowiedź byłaby dość prosta, klimat.







Koc, ciepła herbata, książka i mnóstwo świeczek, kocham świeczki, podkreślają ten jesienny klimat. Nie ma nic lepszego w długie samotnie spędzane wieczory niż taki zestaw. 












Najlepiej kiedy za oknem pada deszcz, deszcz mnie uspokaja, czuję się taka... bezpieczna. 
A kiedy musimy wyjść z domu? Nic złego, jesień jest piękna! Romantyczny spacer w długi wieczór, kolorowe liście, świeże powietrze. Nawet deszcz jest wtedy fajny.







W takie jesienne wieczory robię się sentymentalna. Nastrojowa muzyka, kubek gorącej herbaty, najlepiej czarnej z cytryną, stare zdjęcia i nagle czuję jakbym przenosiła się w czasie.










Jesień jest cudowna, sentymentalna, klimatyczna i wyjątkowa! Trzeba potrafić spojrzeć tylko na niektóre rzeczy inaczej i nawet założenie płaszcza czy wyjęcie parasola w słotę nie będzie Nam straszne. 
Trzeba potrafić docenić to co w niej najpiękniejsze, złote, spadające liście, piękne zachody słońca otulające prawie nagie konary drzew.

Otwórzcie się na jej piękno!


Pozdrawiam.

Czytaj także na Przepis na Kobietę.

Liebster blog #2

Cześć. 

To już druga moja odpowiedź na ten TAG, pierwsze moje odpowiedzi możecie poczytać tutaj.

Zostałam nominowana przez 3 dziewczyny za co dziękuję bardzo. No ale do rzeczy. 

"Nominacja do "Liebstera" jest otrzymywana za dobrą pracę. Przyznaje się ją blogom o niższej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość rozpowszechnienia bloga. Po odebraniu owej nominacji, należy odpowiedzieć na 11 pytań od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informując je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie można nominować osoby, która Cię wybrała!"

Nie przeciągając, pytania do mnie:

Od Kini:

1. Co daje Ci prowadzenie bloga? 
 Sprawia mi to mnóstwo satysfakcji, uwielbiam widzieć, że to co robię przynosi efekty a każdy komentarz, każdy nowy obserwator to właśnie efekt mojej pracy i zaangażowania w bloga.
  2. Ubiór na co dzień - elegancja czy wygoda? 
 Zdecydowanie wygoda!
3. Twoja obsesja
Lakiery do paznokci!
4. Ulubiona roslinka
Chyba nie mam, ale z kwiatów to tak tradycyjnie, róża. 
5. Co byś w sobie zmieniła?
O matko, chyba wszystko... 
6. Pomysł na siebie?
Chciałabym mieć.
7. Ulubiony kolor- uzasadnij?
W sumie to nie wiem, waham się między błękitem a różem. Róż jest bardzo dziewczęcy a ja mam coś w sobie z dziewczynki, ale błękit... kto nie lubi czystego, błękitnego nieba?
8. Najlepszy moment w życiu taki o którym nie zapominamy:)
Myślę, że mam takie dwa. Pierwszy to narodziny mojej siostry a drugi to pierwsza randka z moim mężczyzną.
9. Co lubisz czytając blogi, dlaczego akurat wybierasz te?
Może to powierzchowne ale często przy wyborze blogów do czytania kieruję się ich wyglądem, nie tylko ładnym szablonem ale i ciekawymi zdjęciami. Kilka razy już się przekonałam, że ładny wygląd nie idzie w parze z ciekawą treścią, ale jednak nadal to robię.
10. Marzenie...
Chyba po prostu chcę być szczęśliwa.
11.Ulubiona potrawa? 
Żurek albo pierogi ruskie!

Od Kasi G:
1. Twoje największe uzależnienie?
Póki co jeszcze papierosy, ale rzucam!
2. Jaka jest twoja ulubiona drogeria? 
Chyba Rossmann.
3. Miłość, przyjaźń czy sława? 
Romantyczką jestem więc miłość.
4. Twój ulubiony blog?
 
To ciężkie pytanie, chyba nie mam takiego ulubionego. Wszystkie które czytam są ciekawe na swój sposób i każdy jest inny.
5. Masz rodzeństwo? 
Mam siostrę, ma 6 lat.
6. Jaka jest pierwsza czynność wykonywana przez Ciebie po obudzeniu się?
Sprawdzam telefon, zdecydowanie.
7. Czy są miejsca, w które bałabyś się pojechać? 
  Na pewno, ale raczej w tym momencie nie przychodzi mi nic do głowy
8. Jak słodycze to jakie?  
Wszystkie! 
 9. Co najbardziej przypomina ci okres dzieciństwa?  
Trudne pytanie... nie wiem. Naprawdę.
 10. Wolisz filmy czy książki? 
 Zdecydowanie książki.
11. Co pomaga ci lepiej spać?
On obok.


1.Często chodzisz na zakupy (kosmetyczne, odzieżowe) ? 
Ostatnio przystopowałam, ale kiedyś bardzo często.
2.Jaki kosmetyk lubisz najbardziej w tej chwili ? 
Chyba moje masła do ciała z TBS.
3.Masz swoją "drugą połówkę" ? 
Owszem.
4.Jaka jest Twoja ulubiona drogeria/perfumeria ? 
Rossmann.
5.Często zamawiasz kosmetyki/ubrania przez internet ? 
Raczej nie, ale zdarza się.
6.Chciałabyś mieć kiedyś dziecko? 
Oj bardzo!
7.Ulubiona słodycz. 
KitKat Peanut Butter
8.Co sprawia, że na Twojej twarzy pojawia się uśmiech ? 
Wiele rzeczy, miłe słowo mojego faceta, wygłupy mojej siostry. Długo by wymieniać.
9.Jaki jest tytuł Twojej ulubionej książki ? 
Nie mam chyba takiego jednego sprecyzowanego tytułu.
10. Jak lubisz spędzać swój weekend ? 
Jestem domatorką, więc w domu z książką.
11. Jakie blogi zazwyczaj lubisz przeglądać ?
Raczej kosmetyczne, ale bardzo lubię też blogi na których panuje misz-masz.


_________________________________________________

Pytania ode mnie:

1. Co natchnęło Cię do założenia bloga?
2. Ile czasu w ciągu dnia poświęcasz na swojego bloga? 
3. Było coś co sprawiło, że chciałaś przestać blogować?
4. Jak wyobrażasz sobie siebie za 15 lat?
5. Ulubiona pora roku? Uzasadnij.
6. Mieć czy być?
7. Co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu?
8. Jak długo przygotowujesz się do wyjścia?
9. Bez jakiego kosmetyku nie wyobrażasz sobie pielęgnacji?
10. Paznokcie długie czy krótkie?
11. Jesteś optymistką czy pesymistką?

Nominuję:


Strasznie przydługawy post wyszedł. pewnie nikt nie przeczyta, ale jeśli to będzie mi miło.

Pozdrawiam!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...