It's raining men! To głęboki granat z kropelką fioletu, który rozświetlony jest różowo-fioletowym shimmerem. Zdjęcie naprawdę nie oddają całego jego uroku! Jest przepiękny, przewidywalny a jednocześnie bardzo wielowymiarowy.
Jego konsystencja jest bardzo fajna, jak z resztą we wszystkich lakierach Essence, bardzo je za to lubię, jest gęsta i lakiery są bardzo dobrze hm.. napigmentowane, dzięki czemu przy tym lakierze jedna warstwa naprawdę wystarcza.
Z konsystencją świetnie współgra szeroki i płaski pędzelek, którym bardzo fajnie operuje się przy malowaniu. Z racji tego, że jest delikatnie zaokrąglony na końcu można łatwo dojechać do skórki nie brudząc jej przy tym (choć mi udało się to tylko na dwóch paznokciach! Ale to dlatego, że okropnie trzęsą mi się ręce). Dodatkowo bardzo szybko schnie, dosłownie dwie-trzy minuty a lakier jest już całkiem suchy. ;-)
Szpan na Nikona ;-D
Na zdjęciu paznokcie pokryte są dwiema warstwami + top.
Jeśli chodzi o trwałość lakieru to jest bardzo dobra, w stanie idealnym utrzymał się na paznokciach przez 4 dni, po tym czasie zaczął odpryskiwać, ale wydaje mi się, że to i tak całkiem niezły wynik.
A to zdjęcie oddaje go chyba najlepiej, jest cudowny! Chociaż błysk prawdopodobnie zawdzięczam topowi.
Jedyne co mnie w nim denerwuje to fakt, że ciężko go domyć, pomijając fakt, że trzyma się mocno z racji posiadania brokatowego shimmera, to kiedy już wystarczająco zmięknie, po przyłożeniu płatka okropnie się rozmazuje, barwi skórki, palce. Jednak za efekt jaki daje będąc na paznokciach wybaczam mu wszystko.
Jak Wam się podoba, lubicie ciemne lakiery? ;-)





















