Bardzo lubię kosmetyki Green Pharmacy do włosów, większość rzeczy jakie miałam, a miałam sporo u mnie sprawdziły się świetnie. Jednak jak to często bywa w całej gamie cudowności musi trafić się coś nie do końca udanego. Takim nie do końca udanym produktem jest dla mnie balsam do włosów zniszczonych, łamliwych i osłabionych z pokrzywą zwyczajną.
Konsystencja balsamu jest bardzo przyjemna, dość rzadka, ale nie na tyle by spływała z dłoni. Bardzo przyjemnie aplikuje się produkt na włosy, który z nich nie spływa, włosy go szybko "piją". Zapach, tu mogłabym mówić tylko źle, bo o tyle o ile ziołowy zapach w innych specyfikach GP mnie nie drażni (no pomijając szampon przeciwłupieżowy :D), tak ten jest dość odrzucający i bardzo nachalny.
Kiedy użyłam go pierwszy raz już wiedziałam, że się nie polubimy. Byłam przyzwyczajona do tego, że już podczas nakładania odżywki/balsamu moje włosy miękły, stawały się delikatnie i łatwiej było je rozdzielić, w tym przypadku nic takiego nie miało miejsca. Moje włosy bardzo tego potrzebują z racji tego, że po większości myjadeł do włosów jakich używam są bardzo "tępe". Oprócz tego, że źle się nakłada to nie widzę żadnej poprawy stanu włosów po jego stosowaniu.
Znalazłam jednak dla niego zastosowanie i kładę go pod olej gdzie sprawdza się całkiem nieźle, mam wrażenie jakby wzmacniał działanie oleju. Tak więc sam w sobie marny z niego produkt, ale pod olej nadaje się idealnie.
W składzie ma silikon, ale z tych delikatniejszych, dający się zmyć łagodnym szamponem, ma też parafinę, ale oprócz tego znajdziemy też mocznik, oraz wyciąg z łodygi skrzypu polnego.
Jego cena to około 8zł za 300ml.
Lubicie kosmetyki Green Pharmacy? Mieliście ten balsam? A może polecacie jakieś inne od Green Pharmacy?
